Sesja biznesowa w plenerze

Dziś na zdjęciach Ida, moja przyjaciółka, z którą znamy się… chyba prawie 20 lat! Mamy mnóstwo kapitalnych wspólnych wspomnień, pomimo że widzimy się coraz rzadziej to jest to jedna z tych znajomości gdzie spotykasz się z kimś po roku, a rozmowa klei się jakbyście mieli niemalże codzienny kontakt :)

Tym razem nasze spotkanie było nastawione na 15 minutową sesję zdjęciową, która była potrzebna Idzie do tematów związanych z rekrutacjami. Ładne późno popołudniowe słońce, biznesowe tło i ten kwadrans wystarczy aby powstało kilka dość różnorodnych kadrów.

Co prawda, większość zasług należy się modelce, ale zawsze buduje twoją ocenę to, że odkąd robiłeś sesję przyjaciółce we Wrocławiu to nie minęło zbyt dużo czasu, a teraz możesz pojechać odwiedzić ją w Szwajcarii w Zurychu ;) Powtarzając, oczywiście to jej umiejętności do tego doprowadziły, ale profesjonalny wizerunek w sieci na pewno temu nie przeszkodził, a tylko ugruntował solidne CV!

Także… i Was zapraszam na sesję :)

Produktowo w plenerze - Przynęty wędkarskie

Dla firmy Relax wykonałem ogromną ilość zdjęć produktowych, setek przynęt, kiedyś je pewnie pokażę, bo naprawdę uważam, że jak na tak trudny produkt, wyszło nam to całkiem nieźle :) Liczyła się spójność kadrów oraz odwzorowanie barw widzianych w naturalnym świetle, z uwzględnieniem licznych przeźroczystości i brokatowych dodatków. Ale o tym innym razem bo robię offtop…

Tym razem wykonywaliśmy serię zdjęć pod social media oraz na stronę kategorii produktowych. Fotografowaliśmy w Bielawie przy zbiornikach wodnych z wykorzystaniem światła naturalnego i błyskowego mieszając je.

Sesja wnętrz domu dla pracowni LaFoA

Tym razem mam dla Was sesję wnętrz dla Pracowni architektronicznej LaFoA ( http://www.lafoa.pl ).

To była nasza pierwsza współpraca, środek wakacji, dzień przed moim wylotem na rodzinny urlop, więc czas gonił, ale to był też jedyny moment na wykonanie sesji ze względu na kalendarz inwestorów.

Pierwsza współpraca to zawsze trochę niewiadomym, należy dobrze zebrać wywiad z klientem, sprawdzić oczekiwania, a na samej sesji wykonać przeważnie więcej zdjęć niż zwykle się robi przy takiej realizacji. Jedno to słowa i ustalenia, ale dla pewności zawsze dostarczam większą ‘górkę’ surowych plików do wyboru i w ten sposób sesja po sesji docieramy się w tym czego potrzebuje klient.

Wnętrze tak mi przypadło do gustu, że liczę na kolejne kontakty od LaFoA, niesamowicie zdolna ekipa! Dom z klimatem, spójny, ciekawe dodatki i dużo rozwiązań skrojonych na miarę! I te kapitalne rolety w sypialni! Wow! <3


Zapraszam do oglądania!

Sesja reklamowa dla InkBook

Współpraca z InkBook Europe miała miejsce w czerwcu 2021, to był bardzo upalny dzień, dodatkowo nacechowany dość napiętym grafikiem. Technicznie robiło to nam o tyle zamieszanie, ponieważ w godzinach porannych główne pomieszczenie gdzie odbywała się sesja było zacienione, a zależało mi na tym aby uzyskać efekt ciepłego porannego miękkiego światła od strony okna. Na zewnątrz działała lampa, zasilana bateryjnie, w czarnej obudowie na którą działało już wyłaniające się słońce o temperaturze prawie 30 stopni o godzinie 10. Na szczęście sprzęt sprawnie działał, z wiatrakiem na 100%, ale nie doszło do wyłączenia przez systemy bezpieczeństwa lampy. Wracając do samych założeń…

InkBook zgłosił się do mnie z prośbą o przegotowanie sesji zdjęciowej o charakterze wizerunkowym, gdzie pokażemy wachlarz ich produktów w użyciu. Chcieliśmy wspólnie pokazać produkt w dłoniach osób, które są grupą docelową nowoczesnych czytników e-booków. Wydawać by się mogło, że to właściwie tylko młode osoby, a to wcale nie jest prawdą - spora ilość seniorów po przeszkoleniu przez swoje dzieci i wnuki z przyjemnością konsumuje książki w takiej formie. A wiecie dlaczego? Można czytać zawsze i wszędzie, bez okularów, które z resztą nie zawsze dają radę wspomóc osobę ze słabym wzrokiem. Czytnik dale możliwość dowolnego powiększania tekstu, przez to że jest lekki też nie utrudnia czytania w bardziej ergonomicznych pozycjach.

Zupełnie nie myślałem o takich zaletach czytników, ale rzeczywiście one występują i stanową solidny argument.

W sesji wzieły udział trzy osoby jako modele, grający wnuczkę i babcię oraz młodszą parę. Ograliśmy wszystkie elementy związane z zaletami czytników - wielkość, mobilność i łatwość czytania nawet w ostrym słońcu czy też przed snem.

Do dyspozycji mieliśmy niewielki apartament w centrum Wrocławia, ale ze względu na dość różnorodną aranżację można nim było ograć kilka planów co pozowliło ograniczyć budżet produkcyjny.

W sesji oczywiście nieocenioną pomoc dołożyła Ania Pawlik jako stylistka i wizażystka. Podczas prac na żywo klient oglądał efekty i wspólnie zwracaliśmy uwagę na kluczowe elementy istotne dla budowania przekazu reklamowego.

Sezon na grillowanie już niedługo!

Dziś będzie o moim kolejnym stałym Kliencie

Nawet mi się zrymowało :D Ale nawet jakby się nie rymowało to zwrot ‘stały klient’ jest czymś co bardzo lubię w swoich realizacjach. Jest to nie tylko potwierdzeniem tego, że potrafię w te zdjęcia, bo jakbym nie potrafił to po pierwszym kontakcie nie byłoby kolejnych, ale co ważniejsze - taka współpraca z jedną osobą (fotografem) jest bardzo dobra dla obu stron.

Po pierwsze klient jest pewny efektów i nie musi tracić czasu na robienie kolejnego castingu na fotografa - zwyczajnie oszczędza to czas i buduje przekonanie, że ten element, który przeważnie występuje z pewną regularnością ma dograny i może skupić się na pozostałych częściach biznesu. Po drugie zdjęcia produktowe gdy jest się producentem/importerem trafią potem do wielu podmiotów - podczas stałej współpracy workflow jest już tak wyrobiony, że nie ma problemu z negatywnym feedbackiem co do jakości, pomyłek, złych rozmiarów, kompresji itp. Potem takie uwagi są kierowane do importera choć błąd był po stronie fotografa. Gdy wszystko jest okej mamy pozytywny PR jako solidny dostawca produktów.

Ze strony fotografa zaś, takie sesje to spokój - wiemy co nas czeka w większości wypadków. Wiemy z jakimi ewentualnymi wyzwaniami przy obróbce się spotkamy. Znamy oczekiwania klienta i możemy je sprawnie adresować, a z czasem przy drugiej-trzeciej sesji sami sobie usprawniamy procesy zarówno podczas pracy czy potem przy obróbce poprzez odpowiednie kolejkowanie produktów czy np. taśmowe fotografowanie konkretnego kadru dla danego produktu aby potem praca szła sprawniej, a obróbka była jak najbardziej zautomatyzowana.

Być może rodzi to wizję tego, że zaczynamy być jak trybik w maszynie… hmm, w tego typu fotografii może tak być, ale zawsze pozostaje ta nutka rywalizacji z czasem. Kiedy to każde zaoszczędzone 5 minut to nasz i klienta zysk (bo nie marnujemy jego czasu, a efekty będą szybciej dostępne). Do tego jeżeli przypadkowo nasłuchałeś się jako fotograf na 6 czy 7 dużych konferencjach Lean Managment o tych wszystkich usprawnieniach to chociaż sam możesz teraz się poczuć jak osoba, która próbuje coś zmodyfikować dla dobra fotograficznego procesu.

Co do samej sesji zaś, która poniżej, firma Activa zgłasza się do mnie kilka razy w roku, czasami w dość nieoczywistych okresach dla zwykłego śmiertelnika, totalnie nie związanych z sezonem grillowym. Natomiast trzeba mieć na uwadze, że produkcja zajmuje czas i gdy wiosna budzi się do życia to wszystko po stronie producenta/importera musi być zaplanowane aby potem te zdjęcia trafiły do sieci i na materiały drukowane. W tym wypadku fotografujemy też zgodnie z wymogami dużych sieci handlowych, które towarują się dużo wcześniej, a fotografie przygotowane w specjalny sposób trafiają potem na ich strony i do gazetek promocyjnych w całej Polsce.

Niedługo akurat planujemy kolejną sesję - co jak przygotowanie do sezonu grillowego jest już dość późną datą, więc mamy od razu ustawiony slot obróbkowy, żeby zdjęcia po kilku dniach trafiły do sieci marketów budowlanych :)

Fotografia motoryzacyjna w deszczu

Czasami nic nie idzie tak jak planowaliśmy i wychodzi z tego magia :)

Tomek z Wilczyńsky Studio to mój stały klient, znamy się chyba z 8 lat. Właściwie to zaczynaliśmy swoje biznesy w podobnym czasie, a pierwszy raz spotkaliśmy się w całkiem innym miejscu niż obecna siedziba Tomka. Jego działalność to gratka dla fanów motoryzacji, na co dzień obcuje z bardzo wyjątkowymi pojazdami, o które dba ponieważ oferuje szeroki zakres usług związanych z detailingiem i zabezpieczaniem wyglądu pojazdów na długie lata.

Tomek wraca do mnie kilka razy w roku po nowe sesje, czasami to coś małego, bardziej reportażowego z pracy przy samochodach. To w sumie dzięki tej współpracy mogłem poznać z bliska wiele moich motoryzacyjnych marzeń, i w dużej części oswoić się z nimi bo dalej to takie same pojazdy jak te zwyczajne z polskich dróg, a z drugiej strony można było dostrzec tyle absurdów konstrukcyjnych, użyutkowych czy niedokładności… że serio, wolę to mieć w przysłowiowym aucie ‘dla ludu’ niż w czymś czego cenę wyraża się w ilości domów ;) (Ah, to przyklejanie znaczka start stop kiedyś w pięknym kabriolecie brytyjskiej marki… bo odpadł tuż przed sesją. Albo dopalanie auta z kabli, włoskiego superauta… z prostownika… takiego zainstalowanego przez serwis na stałe w bagażniku bo nie mógł zdiagnozować po kilku wizytach co rozładowuje akumulator. I wtedy cieszysz się, że u Ciebie wszystko działa :D)

Ale do brzegu panie fotograf. Z Tomkiem mamy sesje ustawione na sporo do przodu, takie z zaskoczenia i takie na które mamy bardzo dużo czasu, albo takie gdzie slot to 3h i koniec. Do tego 3h w konkretnym dniu. Tak też było w tym wypadku. Sesja nowo oklejonego VW Transportera, w fajne połączenie matu i błysku na folii, zbiegła się z totalną ulewą. Nie było szans aby to przełożyć i w ten sposób wykorzystałem deszcz poprzez połączenie technik błyskania oraz malowania światłem. W ogóle to nie było w planach. Dodatkowo nawiązaliśmy kurtką Tomka do elementów wyklejonych na aucie. Jak wyszło? Jak widzicie poniżej. Ja jestem bardzo zadowolony z efektów i pokazania faktury samego auta, folii i kropel w takim mrocznym, mokrym klimacie.

Także byliśmy zmarznięci, aparat pracował pod prowizorycznym zadaszenie z parasola córki Tomka przyklejonego do statywu :D O, tak to profesjonalnie wyglądało:

Whatever works! :)

Ale ważne, że działało… wszystko uratowała taśma klejąca, bez taśmy byśmy zgineli, bo jak zapewnie wiecie… najważniejsze składniki spajające nasz świat to taśma srebrna i opaski kablowe, zwane trytytkami… bez taśmy i trytytek, które trzymają Ziemię w tej formie to mielibyśmy ją płaską! ;D

Przechodząc do meritum, efekty walki z deszczem wyglądały tak:

Fotografia architektury i wnętrz dla WSB

Nowy budynek Wyższej Szkoły Bankowej we Wrocławiu!

Obiekt ten to bajka dla fotografa (i pewnie dla wykładowców i studentów, którzy już mogą z niego korzystać) - miałem okazję widzieć jak powstaje i fotografować zarówno końcowe etapy budowy jak i jego wyposażanie i wykańczanie wewnątrz.

Pierwszą realizację miałem w samym środku pierwszego twardego lockdownu - w maju 2020. Wtedy z ziemi i powietrza mogłem podziwiać ostatnie prace budowlane głównie wokół budynku G we wrocławskiej dzielnicy Fabryczna. Tak naprawdę, co ciekawe, okres pandemii to był bardzo fajny czas dla wykorzystywania drona przy fotografowaniu. Ze względu na znikomy ruch lotniczy zgody na loty w strefie kontrolowanej tak dużego lotniska jak to we Wrocławiu były wydawane bez żadnych istotnych ograniczeń. Można było właściwie dowolnie wybrać czas lotu, co normalnie nie jest możliwe. W pewnym obszarze lotniska operacje dronem możliwe są tylko między startami, a lądowaniami samolotów, w przerwie między tymi ważniejszymi lotami. Często daje to bardzo krótkie okienko na lot lub czasami ze względu na natłok ruchu, np. w sezonie wakacyjnym musimy opóźniać start i piękne poranne słońce zmienia się w nudne między godziną 10, a 15-16.

Kolejne dwa etapy w 2020 i 2021 to sfotografowanie już dokończonego budynku oraz zainstalowanego napisu i instalacji fotowoltaicznej, a wszystko przy zazielenionych trawnikach i widocznych nasadzeniach.

Ostatni etap tej serii związanej z budynkiem G to pokazanie wnętrz. Urządzonych, jak dla mnie, w bardzo eleganckiej i naturalnej tonacji barwnej - biele, szarości i czernie połączone z naturalną delikatną zielenią i ciepłym drewnem. Smaku wnętrzu dodaje fakt zastosowania wielu elementów o charakterze industrialnym takich jak lampy czy rury jako elementy dekoracyjne przy suficie.

W samym budynku przeprowadziłem już też kilka sesji biznesowych ponieważ z WSB współpracujemy razem owocnie od dawna, także bardzo fajnie było uzyskać nowe świeże tło do naszych wspólnych sesji biznesowych. Nimi na pewno w przyszłości pochwalę się na łamach bloga.

Sesja wizerunkowa dla Schlisner - Projekt #schilsnertoMy

Pierwszy typowy post na tym blogu.

Opisuję w nim jeden z projektów jakie miałem okazję realizować w 2021 dotyczył będzie mojego klienta związanego z branżą meblarską - to firma Schlisner. Duży zakład produkcyjny zlokalizowany na północy Wrocławia skupia się na produkcji wysokiej klasy obrzeży meblowych, które idealnie dopełniają fakturą i wzorem płyty meblowe kilku producentów.

Nasze pierwsze kontakty biznesowe to była zupełnie inna działka fotografii, a mianowicie zdjęcia produktowe, ale skupiliśmy się na pokazaniu produktów marki Schlisner ich w o wiele ciekawszym świetle niż standardowe packshoty. Tamta seria sesji również mi zapadła mi w pamięć i na pewno kiedyś trafi na bloga.

W tym przypadku, we wrześniu 2021 realizowaliśmy jednodniową sesję zdjęciową na terenie firmy gdzie pokazaliśmy pracowników wszystkich istotnych szczebli firmy Schlisner w ich naturalnym środowisku pracy. Bardzo sobie cenię takie fotografie, za autentyczność i możliwość bardziej kreatywnego podejścia do póz niż w sytuacji gdy wykonujemy klasyczne portrety o charakterze studyjnym. Dodatkowo tutaj nie korzystaliśmy z pomocy wizażystki, ze względu na małą ilość portretów oraz ujęcia nieco szersze bez pokazywania zbliżeń mogłem zostawić etap, w dużym uproszczeniu, ‘pudrowania’ na część retuszerską zlecenia.

Dodatkowo, praca przy takich projektach to mnóstwo ciekawych informacji o tym z czym naprawdę wiąże się dane stanowisko pracy, a co ważne z punktu widzenia przekazu takiego projektu - skupiamy się na ludziach w firmie, elemencie najciekawszym i najbardziej istotnym, którego waga jest nie do przecenienia i stanowi siłę każdej firmy.

Bardzo zachęcam klientów pokazywanie swoich zespołów na zewnątrz. To buduje całkiem inną więź z marką i stanowi istotny element ewentualnych przyszłych procesów rekrutacyjnych, czyli jest ważnym elementem employer brandingu.

Poniżej seria 10 portretów, które powstały z okazji tej sesji. Zobaczymy na nich zarówno osoby związane z produkcją, magazynem, projektowaniem, jak i te pracujące w biurach.

Cała seria postów dostępna jest na kanale FB firmy Schlisner .

Fotografia reklamowa w czasie pandemii?

Praca fotografa w dobie COVID.

Wpis ten to link do szerszego opisu działań jakie podejmowałem przez ostatnie dwa lata, a są one dokładnie opisane na dedykowanej stronie, która była tym co bardzo często odwiedzali potencjalni klienci przy wizycie na mojej stronie.

Z pewnością dlatego, że witał ich pop-up informujący jakie usługi realizuję i w jakim zakresie :) Co ciekawe, część usług była nawet bardziej dostępna niż przed pandemią (np. fotografia z wykorzystaniem drona).

Zainteresowanych zapraszam do zapoznania się: Fotografia reklamowa w czasie pandemii COVID-19 , a sam wpis w tej formie pozostawiam tutaj niejako na pamiątek tego szalonego czasu, który mam nadzieję, w swojej najbardziej zwariowanej formie, już za nami.

Jednocześnie pop up ze strony głównej znika, może będę w nim informował o ciekawszych postach na blogu, kto wie :)

Zdjęcie to efekt jednego ze zleceń z samego początku pandemii. Fotografia produktowa maseczek - towaru wyjątkowo deficytowego w tamtym okresie.