Obroniono…

Przychodzi taki czas, że po 5 latach ślizgania się po przedmiotach i egzaminach wszelakich wypada dostać na to jakiś świstek papieru. Wczoraj współlokator Krzysztof B. udał się na obronę pracy magisterskiej.

Powiem Wam, że przed obroną jest strasznie…

…ale po już niekoniecznie ;)

Jeszcze raz:

Cooongrats, Zią! :)

Leave a Reply