Wrocław miastem WODZIrejów…

Nie ma to jak owczy pęd na skalę masową – ktoś puścił plotę, że w związku z alarmem powodziowym zakręcą wodę (niektórzy domniemają, że maczali w tym palce producenci wody w baniakach 5-litrowych;) ). A po plocie to już wiadomo, wszyscy zaczęli do wszystkich dzwonić i ruszył tłum na sklepy. Człowiek chciał sobie coś kupić na obiad, a bez sześciopaka wody lub przynajmniej dwóch baniaków to kasjerki się na klienta dziwnie patrzyły ;)

Co z tego, że MPWiK oświadczyło, iż dostawy nie są wstrzymywane, a chwilowe braki w dostawie wody są spowodowane tym, że każdy się rzucił do napełniania wszystkich wklęsłych powierzchni w domu wodą. Ludzi to nie interesuje, ważne jest to, że pani Helenka spod trójki też napełnia i biega do sklepu. To swoją drogą też jest fascynujące, że te wszystkie starsze panie Halinki, Wiesie itd. nabrały niesamowitego wręcz wigoru, naprawdę człowiek się cieszy kiedy widzi, że taka osoba jest w stanie z taką szybkością poruszać się z 10kg wody, Polacy nam zdrowieją, Moi Drodzy! :) Eh, masakra, ale przynajmniej nudno nie jest :)

woda, sklepy, wrocław, brak wody, powódź

Leave a Reply