Jeez.. ‘who you wanna be as a photographer?’

No i znowu mnie trafiło, jak zwykle bez ostrzeżenia, bo nie wiem czy zdajecie sobie z tego sprawę, ale czasami tak to już jest, że nagle jest wielkie zwiuuum-bziuuuum-puff i inne dzwięki rozsadzające głowę (nie, to ani nie opadający kurz dzień po imprezie, ani nie tupiący kot – również po imprezie… nie kot, tylko człowiek po imprezie). A dzieje się to wtedy kiedy nagle człowieka nachodzi takie uczycie: czy aby na pewno wie co robi :)

Mnie tak naszło podczas ostatnich zdjęć wykonywanych dla nowo otwartego studia kreacji sylwetki w Częstochowie, które nosi fikuśną nazwę ‘Krainy kobiecości’ oraz dla dużego kompleksu restauracyjno-hotelowego ‘Złote Arkady’ , który organizuje przyjęcia weselne i również znajduje się w Mieście Świętej Wieży. Takie zdjęcia, musicie wiedzieć, różnią się znacznie od tych od których zaczynałem swoją przygodę z fotografią z gatunku pro (a co tam… polansować się trzeba od czasu do czasu :P ) gdyż koncerty i reportaż, a potem fotografia ślubna wymagały i nadal wymagają od ode mnie, czyli osoby władającej aparatem niesamowitej szybkości, myślenia zawsze na kilkanaście sekund do przodu (choć i to nic nie daje czasami:P) i oczu dookoła głowy. A tutaj na drugim biegunie mamy precyzje, spokój, przemyślane kardy, właściwie zero pośpiechu (chyba, że nagle para młoda przyjedzie pół godziny wcześniej na salę niż zapowiadała;) ) i przede wszystkim to, że fotograf sam aranżuje sobie miejsce pracy w pewnym stopniu, jest on też reżyserem sceny, co niektórzy fotografowie i kamerzyści próbują przemycić również na grunt ślubu i co jednocześnie jest, przynajmniej dla mnie – niewybaczalne w tych momentach, które powinny żyć swoim życiem… ale to już temat na inny, długaśny wpis.

No i właśnie.. precyzja, reżyseria i spokój.. tak jakoś w ten weekend mi to bardzo pasowało. Tak jak nigdy nie lubiłem się pieścić z jednym zdjęciem i zawsze wolałem wykorzystać to co daje mi miejsce i nie kombinować zbytnio z aranżacją (takie reportażowe podejście) to jednak teraz pasowało mi to, że mogę sobie poukładać wszystkie puzzle tak jak ja tego chcę i efekty czasami zaskakują nawet mnie :)

Dlatego… jak to mawia jeden z moim fotograficznych wzorów – Zack Arias ( www.zarias.com -> polecam, polecam, polecam po trzykroć!) – ‘Who you wanna be a photographer?’. Ten fotograf w swoim cyklu ‘photography crituque’ zawsze namawia do określenia się i wybrania swojej specjalizacji. No to może zamiast koncertów tylko fotografia ślubna i ‘dla odprężenia’ reklamowa/biznesowa/komercyjna… kto wie… jeśli tylko poniższe zdjęcia (i te poprzednie o takim przeznaczeniu) na tyle spodobają się zleceniodawcom, że będą chcieli polecać moje usługi innym ‘bez-zdjęciowym-przedsiębiorcom’ to ja się poważnie zastanowie :) – serio, polecajcie, a wtedy będę mógł zrozumieć czego ja tak naprawdę chce ;)

A póki co.. taka mała mozaika tego co zrobiłem w komercyjno-zleceniowy weekend w Częstochowie :) (klikanie na fotkę powoduje namnożenie się zdjęć! :) )

Leave a Reply